Raj na ziemi

Na blogu od ponad miesiąca cisza, że aż świerszcze słychać! Ale cóż zrobić, czasami człowiek nie jest w stanie pociągnąć wystarczająco kotów za ogon. Na szczęście udało mi się znaleźć wolny wieczór, w TV puściłam koncert Red Hot Chilli Peppers z zeszłorocznego Opener’a i zabieram się za pisanie. A w dzisiejszym poście chcę was zabrać do naprawdę magicznego miejsca.

Ponad miesiąc temu udało mi się wyskoczyć z moją szkołą jogi Yoga Loft na tygodniowy wyjazd z ashtanga yogą. Przyznam, że miejsce które wybrała nasza Monia jest tak piękne, że aż ciężko opisać je słowami. Mowa o Lipowym Domu, w którym czas płynie tak wolno a świerszcze cykają tak głośno, że człowiek zapomina o całym świecie.

Ashtangę praktykuję już od ponad 3 lat ale muszę przyznać, że śmiało mogę nazwać się taką „bad yogi” :). Często zdarza mi się praktykować w kratkę ale mimo wszystko to własnie joga sprawia mi ogromną przyjemność i przynosi zarówno korzyści fizyczne jak i psychiczne. Nie dość, że moja elastyczność wzrosła i wreszcie jestem w stanie dotknąć dłońmi podłogi, to dodatkowo mój mózg stał się dużo bardziej spokojny, chociaż do pełnej oazy spokoju jest mi jeszcze daleko 🙂 Ale praktyka to stałe dążenie przed siebie, więc wiele rzeczy jeszcze przede mną!

W Lipowym domu naszą praktykę zaczynałyśmy o 7:00. Niech nie przerazi was ta wczesna pora, to był strzał w dziesiątkę! Nie dość, że z rana głowa jest wolna od wszelkich głupich rozmyślań, to dodatkowo jeszcze masa czasu pozostaje nam do wieczora. Po obiedzie wracałyśmy na salę, posłuchać rad naszej Moni a propos ułożenia ciała w poszczególnych asanach. Przyznam, że pomimo gnę się już jakiś czas i pamiętam już kolejność wszystkich asan, to zawsze dowiem się czegoś nowego a każda świadoma korekta ciała jest dla mnie na wagę złota

Z Lipowego domu rozpościera się przepiękny widok na jezioro, które jest krystalicznie czyste. Pomimo, że boje się pływać to uwielbiam odpoczywać nad wodą i całymi dniami plaszczyłam swoje cztery litery na pomoście, nie robiąc n i c. Przyznam, że fajnie jest tak się wynudzić. Chciałabym napisać wam coś jeszcze ale pozostawię was z samymi zdjęciami, na których starałam się złapać chociaż ułamek tego jak pięknie jest w tym małym raju.

Namaste!

 

  • Zazdroszczę!
    Umiejetbosci uprawiania jogi i wizyty w tym cudownym miejscu!!
    Sama próbuje się zmobilizować ale cały czas coś jest nie tak. Jestem zbyt niespokojna.. ale pracuje nad tym. Może kiedyś i mi uda się wybrać na taki obóz 🙂
    Pozdrawiam,
    Eff

  • Zazdroszczę!
    Umiejętności uprawiania jogi i wizyty w tym cudownym miejscu!!
    Sama próbuje się zmobilizować ale cały czas coś jest nie tak. Jestem zbyt niespokojna.. ale pracuje nad tym. Może kiedyś i mi uda się wybrać na taki obóz 🙂
    Pozdrawiam,
    Eff

    • Joga właśnie uspokaja, więc polecam udać się do szkoły, to bardziej mobilizuje 🙂

  • Wiola Skawinska

    Wow cudownie i do tego jeszcze joga <3 sama tez chce rozpoczac przygode z joga

    • No to dawaj! zawsze jest dobry moment 🙂

  • Świetne zdjęcia, świetny klimat. Zdjęcie mostku zachwyciło mnie najbardziej. Aż chciałoby się tam spędzić czas w niedzielny dzień. 🙂

  • Anna Kot

    wspaniale! 🙂

  • Monika Balicka

    Magia Lipowego Domu!
    Piękna relacja, było cudownie z Wami uczestnikami ;*

  • Musialo być wspaniale 😉 A widoki cudowne.

    • Ojjj było 🙂 chętnie bym tam wróciła! 🙂

  • Wspaniałe przeżycia, na pewno sobie odpoczęłaś od zgiełku miasta 😊

    • Oj bardzo, w mieście ciagle słychać hałas aut za to tam świerszcze cykamy tak głośno ze aż ciężko to opisać 🙂

  • Cudne widoki 🙂 może i mi kiedyś uda się wyskoczyć na taki jogowy wypad.

    • Polecam, wiele szkół jogi takie organizuje 🙂