Jak śliwka w kompot- odżywczy peeling śliwkowy

Ministerstwo Dobrego Mydła kusiło mnie swoimi produktami już od dawna i to nie tylko ze względu na ich naturalne składy. Jestem oczarowana pozytywną aurą, jaką dziewczyny tworzą wokół swojej marki i z jaką łatwością im to przychodzi. Widać, że tworzą tę firmę z pasją, dzięki czemu wcieranie, wklepywanie i wmasowywanie ich produktów jest jeszcze bardziej przyjemne.

Odżywczy pelling śliwkowy jest pierwszym produktem MDM, który postanowiłam przetestować. Przekonało mnie nie tylko to, że pojawił się on jako ulubieniec w kilku blogowych zestawieniach ale również sposób w jaki dziewczyny opisały go na swojej stronie. Tutaj reklama rzeczywiście zadziałała jak przysłowiowa dźwignia handlu a w dodatku nie było w niej ani krzty kłamstwa! Pozwolę sobie zacytować najciekawsze fragmenty, przy których szczerze się uśmiechnęłam:

„Pysznie pachnący odżywczy olejowy scrub na bazie cukru trzcinowego. Uniwersalny poprawiacz nastroju i repelent na smutki.”

„Nakładamy na umytą, mokrą skórę i masujemy ją kolistymi ruchami ze szczególnym uwzględnieniem stóp i łokci. Śpiewamy w trakcie masażu. Spłukujemy ciało ciepłą wodą a następnie delikatnie osuszamy ręcznikiem.”

I mój faworyt!:

„UWAGA: Należy zwrócić uwagę iż po zastosowaniu scrubu możemy wzbudzać w towarzyszących nam osobach chęć polizania nas lub nawet ugryzienia. Zazwyczaj wystarcza łagodne aczkolwiek stanowcze poinformowanie bliskich, że takie zachowania nie są akceptowalne. Chyba, że są. Wtedy pozostaje po prostu korzystać;) Have fun!”

Wszystkie te opisy to najprawdziwsza prawda! Nie spodziewałam się, że peeling może pachnąć tak genialnie- jak śliwka w czekoladzie. Wygładza skórę, nie podrażniając jej a dzięki olejom zbędny staje się balsam czy inne mazidło po kąpieli. Skóra jest idealnie natłuszczona i ukojona. W kwestii balsamowania ciała jestem okropnym leniem i gdybym mogła używałabym tego peelengu codziennie. Ah! Gdyby tylko do oferty trafiła sama kompozycja olejowa, która zawarta jest w peelingu (w tym momencie puszczam oczko do MDM ;)).

Podsumowując, ten peeling jest moim ulubionym umilaczem po ciężkim dniu i na stałe zagościł w mojej łazience. Uważam, że to drobne przyjemności czynią nasze dni milszymi i ten produkt wpisuje się w tę kategorię idealnie. Nie ma nic przyjemniejszego po ciężkim dniu pracy niż gorący prysznic, szczególnie gdy użyjemy tego „repelentu trosk wszelakich” 😉

Do usłyszenia!

Skład: Cukier trzcinowy, Olej z Pestek Śliwki Francuskiej, Wit. E, Olej ze słodkich Migdałów, Olej Z Pestek Winogron, Olej z Awokado, Masło Kakaowe, Masło Shea, Olej Makadamia, Wosk Pszczeli, Ferment z Rzodkwi, Ekstrakt z Kokosa, Skwalan z Oliwek, Olej z Rącznika, Aromat Kosmetyczny, Gliceryna Roślinna.